Przejdź do głównej zawartości

Posty

Trudne decyzje i poczucie bezsensu

Dziś dużo czasu spędziłam siedząc w łazience i patrząc się na płytki oraz siedząc na łóżku i gapiąc się na kołdrę.  Trochę mnie to martwi, bo to przypomina mój najgorszy okres w życiu, czyli czas sprzed półtora roku. Wtedy bardzo dużo siedziałam w łazience i płakałam, bo uważałam, że jestem beznadziejna i nic w życiu nie osiągnę. Na terapię postanowiłam udać się dopiero w momencie, gdy stwierdziłam, że łzy wyżłobią mi niedługo w twarzy rynienki ze zmarszczkami. A przecież to za wcześnie by mieć zmarszczki w wieku dwudziestu lat. To zabawny pomysł do podjęcia terapii, ale cieszę się, że tam poszłam, bo pomoc uzyskałam. Wróciłam do świata ludzi cieszących się różnymi rzeczami, a nie tylko wykrzywiających twarz w grymasie uśmiechu. Co ciekawe, bardzo dobrze ten grymas mi wychodził, bo mało kto rozpoznał, że coś mi jest. Gdy mówiłam komuś, że zdecydowałam się na skorzystanie z pomocy, na ogół był bardzo zdziwiony. "Przecież twoje życie wydaje się być takie cukierkowe!" To usł...

Feminizm, Dzień Kobiet i pieczenie ciasteczek

Dzisiaj jest Dzień Kobiet, czyli święto, które w sumie całkiem lubię. Bo czemu nie. Zawsze miło jest, gdy ktoś o Tobie pamięta, choćby z tak błahego powodu jak bycie przedstawicielką płci żeńskiej. Swoją drogą za kwiatami nie szaleję, choć mogę dostać. Zdecydowanie jednak wolę coś do jedzenia (żarłoczność), bądź coś do czytania/słuchania/ubrania (materializm). No ale spoko. Może być i kwiatek. Ale dziś nie o tym.  Wracając autobusem do domu, naszła mnie inspiracja na wpis o tym, co lubię robić, a co według przeciwników feminizmu, feministyczne nie jest. Tego feministki nie robią! Bo przecież te kobiety tylko chodzą w czarnych ciuchach po Rynku z jakimiś sztandarami, bez makijażu i z ogoloną głową. No i oczywiście nie mają faceta, a co najwyżej kota. Nikt ich nie chce, nie lubią gotować oraz dniami i nocami siedzą w pracy. Otóż nie. To skrzywiony obraz feminizmu. Ja oraz pozostałe znajome mi feministki (czyli większość bliskich mi kobiet) wcale takie nie jesteśmy. Postanowiłam wię...

Nieoczywiste atrakcje Londynu #1

Kilka dni temu wróciłam z Londynu i z tej okazji ktoś powinien mi zafundować darmową terapię. Terapeuta zaś powinien zastosować w rozmowach ze mną procedury odtęskniające. Na pewno takie są. Bo nie wiem co innego może mnie wyleczyć z Londynu. Chyba już po prostu nic. Moja kuzynka na przykład cieszy się, że z Londynu wróciła (choć w sumie dalej jest w Anglii, więc może to inaczej działa). Ja się NIE cieszę. Ja tu cierpię proszę państwa. Ale do rzeczy.  Ostatni wpis zawierał generalne przemyślenia na temat mojego pobytu w Londynie. Co nieco wspominałam tam o konkretnych miejscach, ale dziś będzie szerzej i dokładniej. Powiem bowiem o atrakcjach Londynu, które odkryłam podczas mojego wyjazdu. Uwaga. Nie są to typowe atrakcje, zawarte na każdej pocztówce, fototapecie i i kubku z Londynu. To jak duże wrażenie robi Parlament, Big Ben (swoją drogą obecnie otulony rusztowaniami), Tower Bridge, National Gallery, czy Muzeum Historii Naturalnej, wie chyba każdy. Nawet ten, kto w stolicy Angl...

10 przemyśleń z Londynu

Przebywam obecnie w najpiękniejszym mieście na całej Ziemi. Właściwie nie wiem, czy na całej Ziemi, bo w wielu miejscach jeszcze nie byłam, ale śmiem twierdzić, że właśnie tak jest. Jestem w Londynie po raz czwarty i będę wracać nieustannie, bo tak miło, dobrze i komfortowo nie czuję się w żadnym innym miejscu. Nie wiem do końca jak to określić, ale mam wrażenie, że mam z tym miastem jakąś wyjątkową więź. I, że za bardzo nie potrafię (ani też nie chcę) jej zerwać. Większy wpis o Londynie pewnie jeszcze się pojawi, tymczasem czas na luźne dziesięć myśli. Będą one świeżutkie, jak poranne bułeczki, gdyż póki co siedzę sobie w ślicznym apartamencie w dzielnicy Earl's Court, piszę, piję herbatkę i przygotowuję się do jutrzejszej Harry Potter tour. Oto więc moje swobodne wytwory strumienia świadomości. Myśl o metrze Jeżeli jesteś człowiekiem zazwyczaj nieogarniętym i przed wyjazdem do Londynu przez kilka dni zastanawiałeś się, jakim do cholery cudem dotrzesz z krakowskiego lotniska n...

2017 - moje muzyczne odkrycia

Rok 2017 był rokiem muzycznie udanym. Od samego początku bowiem, w muzyce działo się bardzo dobrze. Oczywiście przedstawię tu też sporo utworów odgrzebanych z zamierzchłych czasów, bo YouTube oraz moi znajomi podpowiadali mi w ubiegłym roku fajne rzeczy. Większość z utworów odkryłam zupełnie przypadkiem, a są one różnorodne. Mamy więc pop, muzykę filmową, muzykę klasyczną (w uwspółcześnionej wersji), rock alternatywny, soft rock, EDM, jazz, czy folk. Także jest barwnie i każdy zainteresowany znajdzie coś dla siebie. Zapraszam więc do mojego muzycznego kociołka! Muzyka z Lalaland Na temat samego musicalu stworzyłam osobny post, ponieważ byłam na nim w kinie dwa razy i ogólnie zrobił na mnie ogromne wrażenie. Piosenek z tego filmu słucham z przerwami do dziś, a utworu City of Stars nauczyłam się nawet na pianinie. A często takich rzeczy nie robię. Z utworami z filmu mam obecnie jeden podstawowy problem - za bardzo mnie wzruszają. Czasem słucham ich gotując, czy robiąc różne dziwne r...

Czego (nie) życzyć przy opłatku

Witajcie wszyscy. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i jak co roku, wypada napisać jakiś cool post z tejże okazji. Niestety, przez ten rok stałam się esencją ironii i pogardy. Gardzę miłością, Świętami i bliźnimi. Nie no. Coś w tym jest, ale prawda jest taka, że w chwili obecnej stoi przy mnie świeczka o piernikowym zapachu, a dodatkowo leci świąteczna playlista. Także Święta nadal szanuję. Szanuję też w pewnych kwestiach miłość i bliźnich. Ale w tym roku postanowiłam troszkę się do Świąt przyczepić - a konkretnie do jednej. Przerażającej. Czynności. DZIELENIA SIĘ OPŁATKIEM. Gdy byłam mała, lubiłam tę czynność. Chociaż jak się głębiej zastanowić, ja po prostu lubiłam obżerać się opłatkiem. Teraz jestem dorosłą, pełnoprawną osobą, mogącą decydować gdzie, kiedy i w jakich ilościach zjem opłatek. Ha! Przynajmniej tyle. Nie potrzebuję więc tej kłopotliwej czynności, jaką jest dzielenie się opłatkiem. Wystarczy mi jedzenie go kilogramami.  No dobra, a teraz czas na te rodza...

Jak graliśmy w dzieciństwie?

Dzisiaj zapraszam na dość nietypowy wpis, stworzony przy udziale moich znajomych. Podzielimy się naszymi wspomnieniami z dzieciństwa związanymi z graniem w gry wideo. Patrycja Osobiście nigdy nie uważałam się za osobę zafascynowaną światem gier wideo, a już na pewno nie za gracza. Owszem, w wolnym czasie mogę "pomarnować" czas przy jakieś grze lub gameplay'u, ale na pewno nie mam w tym temacie obszernej wiedzy. Ale jestem zaciekawiona tym światem i staram się stopniowo poszerzać wiedzę na ten temat. Może dlatego, że mój tata jest wielkim fanem gier wideo i przedstawił mnie konsoli Play Station, kiedy miałam 6 lat. Mogłam godzinami obserwować go jak jako Lara Croft rozwiązuje najróżniejsze zagadki poruszając się po katakumbach i owianych tajemnicą miejscach. Pamiętam, że lubiłam "rywalizować" z Larą o to, która z nas na dłużej będzie mogła wstrzymać oddech pod wodą (zawsze wygrywała). Myślę, że Tomb Raider było pierwszą grą, z którą się spotkałam, ale ...