Przejdź do głównej zawartości

Posty

Bujna wyobraźnia - błogosławieństwo czy przekleństwo?

Z tą sytuacją mierzyła się Ania z Zielonego Wzgórza, mierzę się ja, być może duża część wszystkich Ani na świecie tak ma. Chodzi tu o rozbudowaną, bogatą w w realistyczne, wyimaginowane twory wyobraźnię.  Dopiero niedawno zaczęłam doceniać jej siłę i koloryt, ale to przecież dzięki niej od małego szkraba mogłam spokojnie wysiedzieć w szkole, w długie podróży samochodem, w kolejce do lekarza, czy co najważniejsze.. w kościele. I same plusy - babcia myśli, że ma taką cudowną, grzeczną wnusię słuchającą z zapartym tchem tego co ksiądz prawi. Tymczasem kilkuletnia Anusia projektuje swój szalony plan rychłego zasiedlenia jednej z planet i stworzenia z niej krainy bąbelków. No i wszyscy zadowoleni. Swoją drogą krainę bąbelków pamiętam do dziś - sama planeta była bąbelkiem, ludzie mieszkali w dużych bańkach mydlanych, a wszystkie meble były z pianek i baniek. Jadło też się same piankowe produkty - na śniadanie, obiad i kolacje. Wy się śmiejcie, a ja mam tą planetę tak zakorzenioną ...

Chłodne filmy z północy

Jak wiecie kocham Skandynawię, ale skandynawskie kino, dotychczas było mi mniej lub bardziej obce. Po obejrzeniu dwóch poniższych filmów, wiem już, że będę sięgać do północnych, "chłodnych" filmów coraz częściej. Tym razem padło na szwedzkie produkcje, które jakiś czas temu pojawiły się w polskim kinie. Jest to więc The Square (Szwecja, Dania, Francja, Niemcy) i Mężczyzna imieniem Ove (Szwecja). Mi skradły serce - może do was też przemówią! The Square To działo się w takiej kolejności: zobaczyłam plakat, przeczytałam opis, obejrzałam zwiastun. Potem już chciałam tylko iść do kina. Jest to film nietypowy - taki, który może nie wszystkim przypadnie do gustu, ale w klimacie na maksa skandynawskim. Więc jeśli ktoś ceni skandynawskie kino, powinien zainteresować się The Square .  Głównym bohaterem jest Christian - poważny, przystojny dyrektor muzeum sztuki nowoczesnej ze stosunkowo ułożonym życiem. Ot, w dzień praca, wieczorem imprezy, randki lub zajmowanie się córkami (...

Do Kornwalii na zakupy

Niedawno wróciłam z Kornwalii, gdzie razem z Jagodą (buziaki dla niej :*) byłam na wolontariacie. Niedługo napiszę o tym coś więcej, a tymczasem zacznę od zakupów, które tam poczyniłam. Zapraszam. ♡ Łupy z Lusha Lusha odkryłam w Paryżu i co nie co już o nim wspominałam. Jest to wyjątkowy i oryginalny sklep, w którym produkty kosmetyczne wykonane są z naturalnych składników i przypominać mają swym wyglądem jedzenie. Tanio nie jest, ale niepowtadzalność produktu macie zapewnioną. Sklepy porozrzucane są po całej Europie. W Anglii też jest ich dużo, a my akurat zrobiłyśmy nasze zakupy w Truro. Czekamy na Lusha w Polsce. Pierwszym moim zakupem jest galaretka do mycia ciała Whoosh. Galaretka zastępuje żel do mycia i ma dwie strony medalu. Pachnie niesamowicie połaczeniem limonki, cytryny i rozmarynu, ma też głeboki niebieski kolor. Po kąpieli zostawia na ciele orzeźwiający zapach i uczucie świeżości. Z drugiej strony znacie konsystencję galaretki i możecie się domyślać, że ani nie ...

21 faktów o mnie

Dokładnie rok temu, z okazji rocznicy istnienia mojego bloga, powstał tekst o podobnej treści. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jakim cudem minęło od tamtego dnia tyle czasu. No cóż. Trzeba się pogodzić z uciekającym czasem. Tymczasem wrzucam Wam 21 faktów o mnie, z racji, że niestety tyle wiosen już mam. Może akurat dowiecie się czegoś interesującego. Enjoy. 1. Są na tym świecie dwa istotne ptaki - skowronek i sowa. Ja jestem zdecydowanie sową. 2. Nie cierpię chodzić po górach. W ogóle nie przepadam za jeżdżeniem w góry. Wyjątek - na narty w zimie i na rajdy konne w lecie. 3. Nigdy jakoś specjalnie nie wciągnęłam się w jeździectwo, ale lubię od czasu do czasu pojechać konno na kilkugodzinną jazdę terenową po lesie. Najwspanialszych terenów doświadczyłam w Bieszczadach. 4. Jedynym napojem gazowanym, który lubię jest Coca-Cola. 5. Nie cierpię kawy, za to litrami mogłabym pić herbatę. 6. Nie lubię i nie mogę pić też mocnej czekolady. Źle się po niej czuję. 7. Zawsze moim ulu...

7 x TAK dla Świnoujścia

W tym wpisie chciałam wam pokazać jak unikatowe jest w moim odczuciu (uprzedzam, że te uczucia są mocno subiektywne) Świnoujście, co takiego oferuje i dlaczego to właśnie to miasteczko powinno stać się waszą oazą szczęścia. W tym celu przygotowałam 7 punktów, w których opisałam największe zalety tego nadmorskiego kurortu. 1. Plaża! We wszelkich rankingach, zestawieniach i konkursach na najładniejszą, najczystszą i najszerszą plażę Świnoujście zajmuje na ogół jedno z pierwszych miejsc, często właśnie pierwsze. Rok w rok plaża w Świnoujściu zdobywa oznaczenie zwane błękitną flagą. Przyznawane ono jest za spełnienie wszelkich standardów ochrony środowiska. Świnoujście zdobyło odznaczenie zarówno za kąpielisko, jak i marinę. Idąc po plaży faktycznie widzimy, że o porządek tu się dba. Piasek jest codziennie wygładzany, sprzątany ze śmieci, których z resztą nie jest dużo dzięki licznym koszom na śmieci. To wspaniałe uczucie iść sobie bosą stopą po szerokiej, czystej plaży, w otoczeniu p...

Ta straszna wiza do USA

W niedalekiej przyszłości, jeżeli wszystko się powiedzie, czeka mnie podróż do Stanów Zjednoczonych. Cieszę się ogromnie, gdyż od dawna taka podróż była w moich planach. Nie chcę jednak na razie więcej o tym mówić, bo wyjazd nie jest zaklepany, no i zobaczymy jak to będzie.  Jednak do rzeczy. Zanim zaczniemy przeszukiwać strony internetowe w poszukiwaniu jak najtańszych lotów za ocean oraz hosteli w rozsądnych cenach, trzeba zabrać się za załatwianie wizy. Postanowiłam opisać Wam mniej więcej jak ten proces wygląda, gdyż jest on owiany nutami grozy oraz tajemnicy, jak gdyby dostanie wizy graniczyło z cudem. Otóż okazuje się, że nie jest wcale tak źle. Kluczem, który otwiera drzwi do procesu wizowego, jest niewątpliwie paszport, który musi być ważny jeszcze przez co najmniej pół roku. Musimy sobie zrobić też specjalne zdjęcie do wizy - jest ono trochę inne niż np. zdjęcie do dowodu. Jeżeli te dwie rzeczy posiadamy, rozpoczynamy wypełnianie wniosku o wizę. 1. ...

Filmy, o których cichosza

Są takie filmy, które uwielbiam, ale które również uwielbia cały świat. O części z nich już pisałam i jest to na przykład Śniadanie u Tiffany'ego, Mamma Mia, czy Skazani na Shawshank. Są jednak takie produkcje, moim zdaniem również świetne, o których słyszał mało kto, w sumie nie wiadomo dlaczego. Być może po prostu ich plakaty nie wisiały na każdym kroku i nie grają tam Ryan Gosling, ani Jennifer Lawrence. Czyli hype nie jest aż tak silny. Postanowiłam więc zostać dobrą wróżką zapomnianych i niedocenionych filmów i trochę je przed wami odsłonić. Ostatnie Wakacje Niedawno trafiłam na Buzfeedzie na artykuł o 27 niedocenianych komediach romantycznych, który bardzo mnie zaciekawił i zainspirował do tego wpisu. Okazało się, że z 27 wspomnianych tam filmów obejrzałam tylko 2! Zarówno The First Time, jak i Last Holiday, bardzo mi się podobały, ale ta druga produkcja zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Co ciekawe, tego filmu autentycznie nikt nie zna! Serio! Komu napoknę...