Przejdź do głównej zawartości

Posty

Filmy, o których cichosza

Są takie filmy, które uwielbiam, ale które również uwielbia cały świat. O części z nich już pisałam i jest to na przykład Śniadanie u Tiffany'ego, Mamma Mia, czy Skazani na Shawshank. Są jednak takie produkcje, moim zdaniem również świetne, o których słyszał mało kto, w sumie nie wiadomo dlaczego. Być może po prostu ich plakaty nie wisiały na każdym kroku i nie grają tam Ryan Gosling, ani Jennifer Lawrence. Czyli hype nie jest aż tak silny. Postanowiłam więc zostać dobrą wróżką zapomnianych i niedocenionych filmów i trochę je przed wami odsłonić. Ostatnie Wakacje Niedawno trafiłam na Buzfeedzie na artykuł o 27 niedocenianych komediach romantycznych, który bardzo mnie zaciekawił i zainspirował do tego wpisu. Okazało się, że z 27 wspomnianych tam filmów obejrzałam tylko 2! Zarówno The First Time, jak i Last Holiday, bardzo mi się podobały, ale ta druga produkcja zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Co ciekawe, tego filmu autentycznie nikt nie zna! Serio! Komu napoknę...

Abba, zieleń i imigranci, czyli Sztokholm subiektywnie

Kto zna moje zamiłowanie do Europy Północnej, wie, że gdy tylko nadarzy się okazja do wyjazdu, wezmę walizę, torbę w renifery i wyruszę czem prędzej w te właśnie rejony. Będę włóczyć się po klimatycznych miastach, czy też podziwiać cuda Skandynawskiej przyrody. Tym razem przyszedł czas na Sztokholm. Pierwszy przymiotnik, który przychodzi mi do głowy myśląc o tym mieście jest  majestatyczny . Przyjechaliśmy z lotniska późnym wieczorem, więc tego dnia nie widziałam zbyt wiele. To kolejnego dnia, gdy wyszłam ze stacji metra w samym centrum Sztokholmu, zachwyciła mnie jego majestatyczność. Myślę, że ten efekt wzmocniony był przeszywającym zimnem, jakiego można było w Szwecji doświadczyć w ostatnich dniach kwietnia i wynikającym z tego ogólnym (błogosławionym przeze mnie) deficytem turystów. W każdym razie tak: piękny, czysty, imponujący - taki jest Sztokholm.                              fantastycz...

Nastoletni koloryt

Filmy dla nastolatków zazwyczaj dzielą się na dwie kategorie. Pierwsza z nich to te disnejowskie - grzeczne i przesłodzone. Lwia ich część powstała na potrzeby Disney Channel i oglądane są raczej przez młodszą młodzież (i hmm... czasem przeze mnie). Druga kategoria to te już mniej grzeczne, gdzie główne problemy naszych nastolatków to miłość, seks, szkoła, czasem jeszcze wredne, zdradliwe przyjaciółki i surowi do szpiku kości rodzice. Pod spodem zaprezentuję Wam kilka filmów dla nastolatków które mi (baaardzo subiektywnie) się podobają. Zakochana Złośnica Jestem na świeżo po tym filmie, bo obejrzałam go przed w Wielkanocą, w przerwie między jedną pisanką, a drugą (seriously). Zdecydowałam się go obejrzeć trochę ze względu na polecenie przez Lisie Piekło, a trochę ze względu na moje rozwijające się, z góry skazane na porażkę z wiadomych przyczyn, uczucie do Heatha Ledgera. Mimo, że fabuła jest oczywiście przerysowana i totalnie schematyczna, film ten mnie nie zawiódł. Główną boha...

O feminizmie słów kilka, czyli międzyblogowe rozmowy

Ostatnio coraz więcej słyszy się o feminizmie. Mimo że zewsząd zalewani jesteśmy feministycznymi poglądami, to czasem nie możemy wyzbyć się wrażenia, że płynące z mediów informacje sieją zamęt w naszych głowach i już sami nie wiemy, o co w tym całym feminizmie chodzi. Razem z Dominiką z bloga My Garden of Imagination  postanowiłyśmy poruszyć ten niełatwy i niewygodny dla niektórych temat i spróbować rozstrzygnąć, kim są te „straszne” feministki ;) Ania:  Skoro nasza rozmowa ma być o feminizmie w dzisiejszych czasach, zacznę z grubej rury ;) Czy określasz się jako feministka? Dominika:  Odpowiem jak typowy kandydat na przyszłego psychologa: "To zależy" ;) A zależy to od tego, jak w naszej rozmowie zdefiniujemy feminizm. Wydaje mi się, że wokół feminizmu ciągle niestety krążą negatywne, oparte na stereotypach opinie. Zanim więc odpowiem na Twoje pytanie - spotkałaś się z jakimiś krzywdzącymi, niepochlebnymi poglądami dotyczącymi feminizmu? Ania:  Rozumiem feminizm t...

Na przekąskę w Krakowie

Kraków i jedzenie. Dwa dość istotne elementy mojego życia. W tym pierwszym się wychowałam, mieszkam i pewnie jeszcze przez jakiś czas będę mieszkać. Nawet jeśli wkrótce nasze drogi się rozejdą, zawsze będę tu wracać. Myślę sobie czasem, co w nim kocham najbardziej i nie mogę się zdecydować. Jest wiele takich rzeczy. Ale chyba najbardziej cenię fakt, że tu można sobie pozwolić na melancholię. Możemy włóczyć się godzinami po Starym Mieście, siedzieć na Plantach i patrzeć się w niebo, czy powoli sączyć herbatę w jednej z milionowych, Krakowskich kawiarni. I nikt się na nas dziwnie nie popatrzy. Nie zjeździłam całej Polski, ale w wielu miastach tak nie ma. Kraków wydaje mi się pod tym względem unikatowy. No, w końcu stąd wywodzi się Krakowska Cyganeria. Z przyjemnego rytuału przesiadywania na mieście nietrudno mi płynnie przejść do tematu jedzenia, czyli do tego, czego Kraków ma dużo i dobrze. Na każdej Krakowskiej ulicy w okolicy Centrum, znajdziemy miejsc do jedzenia co najmniej kilk...

Oscarowa mieszanka #3

Manchester by The Sea to wisienka na torcie tegorocznego rozdania Oscarów. Myślę, że w tym roku będzie już niewiele filmów, które zrobią na mnie tak duże wrażenie. Obrazu Kennetha Lonergana nie zapomnę przez bardzo długi czas.  Bohaterem filmu Lonergana jest Lee Chandler - mężczyzna powracający do rodzinnego miasta, by przejąć opiekę nad synem zmarłego brata. Poznajemy Lee, jako zgorzkniałego, pełnego bólu i poczucia winy człowieka, którego jedynymi emocjami jakie potrafi okazać są złość i agresja. Na początku filmu nie wiemy dlaczego, tak jest - myślimy, dlaczego do cholery ten człowiek jest takim pacanem!  I wtedy zaczyna się historia (której nie mogę powiedzieć bez spojlerowania). Sukcesywnie obserwujemy idealnie wkomponowaną w fabułę filmu retrospekcję, która powoli rozjaśnia nam wszystko. Co istotne, jak podkreślali Sfilmowani, nic tam nie jest naciągane - wszystko perfekcyjnie działa. A nie jest to wcale regułą w filmach, w których retrospekcja gra dużą rolę. Man...