Przejdź do głównej zawartości

Posty

Oscarowa mieszanka #3

Manchester by The Sea to wisienka na torcie tegorocznego rozdania Oscarów. Myślę, że w tym roku będzie już niewiele filmów, które zrobią na mnie tak duże wrażenie. Obrazu Kennetha Lonergana nie zapomnę przez bardzo długi czas.  Bohaterem filmu Lonergana jest Lee Chandler - mężczyzna powracający do rodzinnego miasta, by przejąć opiekę nad synem zmarłego brata. Poznajemy Lee, jako zgorzkniałego, pełnego bólu i poczucia winy człowieka, którego jedynymi emocjami jakie potrafi okazać są złość i agresja. Na początku filmu nie wiemy dlaczego, tak jest - myślimy, dlaczego do cholery ten człowiek jest takim pacanem!  I wtedy zaczyna się historia (której nie mogę powiedzieć bez spojlerowania). Sukcesywnie obserwujemy idealnie wkomponowaną w fabułę filmu retrospekcję, która powoli rozjaśnia nam wszystko. Co istotne, jak podkreślali Sfilmowani, nic tam nie jest naciągane - wszystko perfekcyjnie działa. A nie jest to wcale regułą w filmach, w których retrospekcja gra dużą rolę. Man...

Oscarowa mieszanka #2

Lalaland Kolejnym filmem, który znalazł się w czołówce tegorocznych Oscarowych dzieł jest Lalaland. Od jakiegoś czasu każdy wiedział, że film ten z jedną statuetką z Gali nie wyjdzie. Będzie ich co najmniej kilka. I ja tak podejrzewałam i tego właśnie mu szczerze życzyłam. Laland to historia dwóch trochę zagubionych życiowo, nieporadnych, ale krańcowo uroczych marzycieli - Mii i Sebastiana. Ona od kilku lat próbuje wybić się jako aktorka, ganiając na castingi. Hermetyczne, hollywoodzkie środowisko nie daje jej jednak takiej możliwości. On jest zapalonym muzykiem jazzowym, którego sztuka nie znajduje uznania. Musi więc zakopywać swoje ideały i zadowalać się mało satysfakcjonującą pracą. Los sprawia, że młodzi kilkakrotnie wpadają na siebie, aż oczywiście wpadają w nieuchronne sidła miłości. Od tej pory wspólnie, ramię w ramię dążą do spełnienia swoich marzeń. Tematyka filmu jest mi bliska, bo i wszelkie przejawy sztuki są mi bliskie. Szczególnie zaś aktorstwo i muzyka, czyli d...

Oscarowa Mieszanka #1

W tym roku byłam aż na trzech filmach nominowanych do Oscara za najlepszy film, więc jest ze mną w tej kwestii coraz lepiej. W ogóle ostatnio łażę do kina jak nienormalna i najchętniej bym w którymś z nich zamieszkała. Myślę, że Cinema City byłoby odpowiednie, choć Kinem pod Baranami, Arsem czy Multikinem również bym nie pogardziła. Ponieważ wybrałam się na filmy, które zdecydecydowanie były faworytami Oscarów 2017, poznajcie moją opinię o tych trzech, naprawdę dobrych dziełach. W pierwszej odsłonie napiszę coś o Moonlight, czyli laureacie Oscara za najlepszy film 2016 roku. Moonlight Byłam przekonana, że to Lalaland zdobędzie najważniejszego z Oscarów (mogli się cieszyć nim przez parę minut ;)), tym czasem otrzymał go opisywany przeze mnie film. Szczerze? Cieszy mnie ten wybór komisji. Wokół Lalalandu zrobił się tak głośny szum, że wszyscy ogluchli i nie usłyszeli wiele o Moonlight. A jest to wartościowy film w reżyserii Barry'ego Jenkinsa. Zauroczył mnie spokojem, muzy...

Życie jest podróżą

Ostatnio wciągnęłam się w blogi podróżnicze. Fascynuje mnie życie tych silnych, odważnych i kreatywnych kobiet opisanych poniżej. Zdecydowały się one coś porzucić, by zacząć coś nowego i niesamowitego. Odkrywają nowe miejsca, poznają różnych ludzi, a przede wszystkim siebie. Jestem nimi zachwycona i sama chciałabym dojść kiedyś do tego momentu w którym one są. Przynajmniej na jakiś czas. Nie na darmo moje najlepsze wspomnienia z 2016 roku wiążą się z podróżami. Poznajcie Julię, Marysię, Hanię i Ulę - nie pożałujecie! Juli + Sam  Warszawianka Julia pracuje w telewizji. Gdy zaczyna zbliżać się do trzydziestki, postanawia  zawiesić karierę i ruszyć w pełną przygód podróż. Na krańcu świata poznaje przystojnego Australijczyka. Jest nim Sam - jej przyszly mąż. Czy Julia przyjedzie do Polski i wróci do swojego dawnego życia? Skądże! Zamieszka z Samem w Australii i będzie pisać jednego z najfajniejszych blogów podróżniczych z najpiękniejszymi zdjęciami świata. Życie w Australii o...

Podsumowanie 2016 roku

Wkroczyliśmy w rok 2017. Ja wkroczyłam z przytupem - z gorączką i bolącym gardłem. Także ten. Rok 2016 był dla mnie gorzki. Sporo przepłakałam, dosyć się miotałam w życiu i nie widziałam w którym  kierunku mam podążać. Nie będę się rozwodzić nad tym więcej, przynajmniej na razie. Co mnie chyba cieszy, mój nastrój był raczej niewidoczny dla otaczających mnie ludzi. Niech tak zostanie. Były też jednak dobre dni, dobre wydarzenia - takie, które warto zapamiętać. Oto one (chronologicznie): Marzec/ szalony pobyt w Civetcie Wariuję z radości, bo drugi raz w życiu jadę do Włoch na narty. Dla nieobeznanych - narty we Włoszech przebijają wszystko. Na nartach we Włoszech zapominasz o otaczającym Cię świecie. Dochodzi do takich patologii, że cieszysz się, iż mama zgubiła twój dowód osobisty gdzieś pośród muld śniegu. Cieszysz się, że nie możesz wracać samolotem z grupą. Co za tym idzie zostaniesz w Dolomitach na zawsze. Nie wyszło. Dla zainteresowanych więcej o wyjeździe do Włoch ...

Obowiązkowy wpis świąteczny

Dawno mnie tu nie było, a paradoksalnie miałam na blogu sporo odwiedzin. Bardzo mnie to cieszy, a jednocześnie wzmacnia jakoś odpowiedzialność za to co piszę. Powiem szczerze, że mam sporo pomysłów na posty, które pewnie będą stopniowo się tu pojawiać. Niektóre będą lekkie i przyjemne, ale planuję też posty bardziej osobiste, w których chyba trochę bardziej się otworzę. :O No ale nic, na razie coś, czego nie powinno zabraknąć w tym, jakże cukierkowym okresie - Obowiązkowy Wpis Świąteczny. Będę w nim mówić o moich ulubionych czynnościach świątecznych. Ulubione Czynności Świąteczne: 1. Pieczenie ciasteczek   Zawsze. Od urodzenia (no może prawie). Może dlatego, że wiąże się to ze wspomnieniami, dzieciństwem? Może dlatego, że mi to wychodzi? Wspaniały zapach, smak, atmosfera? Nie wiem, tak czy siak uwielbiam to robić. Babcia angażowała mnie do wykrawania ciasta i ozdabiania wypieków lukrem, odkąd byłam zupełnie mała. Wyrosłam więc na pysznych kruchych ciasteczkach o zabójc...

W poszukiwaniu mężczyzny idealnego

Blondyn czy brunet? Skandynawski artysta w skórzanej kurtce czy beztroski duży chłopiec z figlarnym błyskiem w oku? Wraz z Dominiką z bloga My garden of imagination , postanowiłyśmy po raz kolejny nawiązać współpracę i porozmawiać o tym, co decyduje o atrakcyjności mężczyzn w oczach kobiet.  J aki obraz mężczyzny wyłonił się z naszej dyskusji? Przekonajcie się sami. Ania:  Dobra, niech rozpocznie naszą dyskusję standardowe pytanie: blondyn czy brunet? Dominika:  Ja już wiem, co powiesz, i wiem, że będzie to inny wybór niż mój. Dla mnie – brunet ;) Ania: I co teraz: bijemy się? xd Ale wiesz co, to dobrze, bo właśnie wbrew pozorom nie będziemy się bić o w przyszłości poznanych facetów. Bo będą podobać nam się inni. Dominika:  Jeżeli będziemy się kierowały tylko kolorem włosów, to na szczęście nie dojdzie do rękoczynów xD A co, jeśli nawet nie zwrócimy uwagi na włosy, ponieważ zachwycą nas czyjeś oczy? Zielone, niebieskie, brązowe - co wybierasz?...