Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kawiarniane wiosenne odkrycia

Wiosna wybuchła mi prosto w twarz i generalnie się cieszę, bo drzewa zrobiły się różowymi, bądź białymi puchatymi kulkami i jest to dość urocze. Poza tym kwitnie forsycja, rozsiewa swój zapach, a ja mam do tego krzewu sentyment. Z drugiej strony, wraz z wybuchem wiosny na ogół wybucha moja alergia, więc zbyt kolorowo też nie jest. Dlatego nie przebywam na powietrzu chyba aż tak chętnie jak pozostali mieszkańcy mojego pięknego miasta, którzy tłumnie wychodzą nad Wisłę, by polegiwać na zielonej trawce. Ja jednak, jako krakuska dość typowa, przedstawicielka straconego pokolenia Y oraz Krakowskiej, zanurzonej w teatralnych odmętach, Cyganerii - wciąż doceniam knajpy. Szczególnie wieczorkiem, szczególnie w okolicach Rynku, bądź na Kazimierzu. Z miłą chęcią wracam też do popołudniowego, masowego pożerania lodów tradycyjnych. 
Zapraszam więc na moje kawiarniano - lodowe odkrycia.

Zanim jednak przejdziemy do dóbr natury gastronomicznej, chciałam serdecznie pozdrowić jednego z największych fanów…
Najnowsze posty

Nieoczywiste atrakcje Londynu #2

Oto druga część moich hymnów pochwalnych na cześć Londynu. Tym razem odwiedzimy dzielnicę, w której Hugh Grant oblał kawą Julię Roberts, galerię, w której pokazują dziwne rzeczy oraz miejsce, w którym miś Paddington jadł marmoladę. 

NOTTING HILL

Każdy z pewnością słyszał o tej dość luksusowej dzielnicy Londynu, ale już może niekoniecznie się tam wybrał. A warto! Notting Hill zostało rozsławione dzięki (całkiem dobrej z resztą) komedii romantycznej z Hugh Grantem i Julią Roberts. To właśnie uliczkami tej dzielnicy maszeruje zamyślony Hugh Grant. To właśnie na tej dzielnicy jego bohater mieszka, choć prawda jest taka, że nie ma najmniejszej możliwości by owego bohatera było na tą przyjemność stać. Ale wybaczamy, wybaczamy. Komedie romantyczne rządzą się swoimi prawami, a tymczasem przechodzimy do realnego życia! W dzielnicę weszliśmy idąc bardzo luksusową ulicą, wzdłuż której mieściły się ambasady różnych krajów, a pod nimi stały błyszczące ferrari. Ot co. Poza tym przystrzyżone krzewy, z…

Trudne decyzje i poczucie bezsensu

Dziś dużo czasu spędziłam siedząc w łazience i patrząc się na płytki oraz siedząc na łóżku i gapiąc się na kołdrę. 
Trochę mnie to martwi, bo to przypomina mój najgorszy okres w życiu, czyli czas sprzed półtora roku. Wtedy bardzo dużo siedziałam w łazience i płakałam, bo uważałam, że jestem beznadziejna i nic w życiu nie osiągnę. Na terapię postanowiłam udać się dopiero w momencie, gdy stwierdziłam, że łzy wyżłobią mi niedługo w twarzy rynienki ze zmarszczkami. A przecież to za wcześnie by mieć zmarszczki w wieku dwudziestu lat. To zabawny pomysł do podjęcia terapii, ale cieszę się, że tam poszłam, bo pomoc uzyskałam. Wróciłam do świata ludzi cieszących się różnymi rzeczami, a nie tylko wykrzywiających twarz w grymasie uśmiechu. Co ciekawe, bardzo dobrze ten grymas mi wychodził, bo mało kto rozpoznał, że coś mi jest. Gdy mówiłam komuś, że zdecydowałam się na skorzystanie z pomocy, na ogół był bardzo zdziwiony. "Przecież twoje życie wydaje się być takie cukierkowe!" To usłysza…

Feminizm, Dzień Kobiet i pieczenie ciasteczek

Dzisiaj jest Dzień Kobiet, czyli święto, które w sumie całkiem lubię. Bo czemu nie. Zawsze miło jest, gdy ktoś o Tobie pamięta, choćby z tak błahego powodu jak bycie przedstawicielką płci żeńskiej. Swoją drogą za kwiatami nie szaleję, choć mogę dostać. Zdecydowanie jednak wolę coś do jedzenia (żarłoczność), bądź coś do czytania/słuchania/ubrania (materializm). No ale spoko. Może być i kwiatek. Ale dziś nie o tym. 

Wracając autobusem do domu, naszła mnie inspiracja na wpis o tym, co lubię robić, a co według przeciwników feminizmu, feministyczne nie jest. Tego feministki nie robią! Bo przecież te kobiety tylko chodzą w czarnych ciuchach po Rynku z jakimiś sztandarami, bez makijażu i z ogoloną głową. No i oczywiście nie mają faceta, a co najwyżej kota. Nikt ich nie chce, nie lubią gotować oraz dniami i nocami siedzą w pracy. Otóż nie. To skrzywiony obraz feminizmu. Ja oraz pozostałe znajome mi feministki (czyli większość bliskich mi kobiet) wcale takie nie jesteśmy. Postanowiłam więc powi…

Nieoczywiste atrakcje Londynu #1

Kilka dni temu wróciłam z Londynu i z tej okazji ktoś powinien mi zafundować darmową terapię. Terapeuta zaś powinien zastosować w rozmowach ze mną procedury odtęskniające. Na pewno takie są. Bo nie wiem co innego może mnie wyleczyć z Londynu. Chyba już po prostu nic. Moja kuzynka na przykład cieszy się, że z Londynu wróciła (choć w sumie dalej jest w Anglii, więc może to inaczej działa). Ja się NIE cieszę. Ja tu cierpię proszę państwa. Ale do rzeczy. 
Ostatni wpis zawierał generalne przemyślenia na temat mojego pobytu w Londynie. Co nieco wspominałam tam o konkretnych miejscach, ale dziś będzie szerzej i dokładniej. Powiem bowiem o atrakcjach Londynu, które odkryłam podczas mojego wyjazdu. Uwaga. Nie są to typowe atrakcje, zawarte na każdej pocztówce, fototapecie i i kubku z Londynu. To jak duże wrażenie robi Parlament, Big Ben (swoją drogą obecnie otulony rusztowaniami), Tower Bridge, National Gallery, czy Muzeum Historii Naturalnej, wie chyba każdy. Nawet ten, kto w stolicy Anglii ni…