Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jak zostać mężem Ani?

Mężem Ani (czyli moim oczywiście) jest zostać niezmiernie ciężko. Należy być bowiem połączeniem wielu interesujących bohaterów filmowych, bądź serialowych. Wszyscy moi potencjalni mężowie mają więc pod górkę. Ale nic straconego: poniżej przedstawiam receptę na to, jak stać się kandydatem idealnym. 
Uda się tylko najbardziej wytrwałym!

Zaczynamy więc! Aby zostać dumnym małżonkiem Ani B. wskazane jest BYĆ:

1. Seksownym złoczyńcą uwięzionym w nawiedzonej dżungli
Sawyer (Josh Holloway) z serialu Lost (Zagubieni), to człowiek zagadka. Od początku serialu ukrywał się pod skorupą twardziela i czarnej owcy wśród rozbitków. Mimo, że jego niecne postępki z przeszłości wyszły na jaw, odkryły się też przed nami tajniki jego wrażliwej duszy. Ja już w wieku dziesięciu lat kochałam go za czarny humor, ironię i długie blond włosy. Ogólnie to jeden z mych pierwszych obiektów dość silnych uczuć. Początek miłości (niestety jednostronnej) miał miejsce w trzeciej klasie podstawówki. Miłość ta w sumie trwa na…
Najnowsze posty

Co nosi moja twarz, czyli makijaż na co dzień

Nie byłam, nie jestem i nigdy nie będę specem od makijażu. Są dni (gdy nie wychodzę z domu, albo idę tylko na spacer z psem) gdy zupełnie makijażu na sobie nie mam. Gdy wychodzę na miasto staram się jako tako wyglądać, co by ludności nie przestraszyć, ale często kończy się na podkładzie, pudrze, szmince i tuszu do rzęs. Albo w ogóle tylko korektorze, pudrze i szmince. Wydaje mi się, że już wtedy twarz moja nie jest taka tragiczna.
Czasem wystarczy jeden mocniejszy akcent, by twarz zyskała jakąś barwę, wyraz. Niektórzy stawiają na mocną kreskę, inni na barwne cienie, czy na róż. U mnie jest to czerwona szminka. Szczerze powiem, że dodaje mi pewności siebie i fajnie się z nią czuję na ustach.
Mam też to szczęście, że nie borykam się z dużymi problemami z cerą, wąskimi ustami, czy z rzadkimi rzęsami/ brwiami. Mój makijaż może więc zając mi nawet trzy minuty. Co innego, gdy z własnej decyzji czeka mnie pomalowanie ładnie brwi i zrobienie kociego oka. Wtedy już nie jest tak różowo... ;)

Bazy …

Bujna wyobraźnia - błogosławieństwo czy przekleństwo?

Z tą sytuacją mierzyła się Ania z Zielonego Wzgórza, mierzę się ja, być może duża część wszystkich Ani na świecie tak ma. Chodzi tu o rozbudowaną, bogatą w w realistyczne, wyimaginowane twory wyobraźnię. 


Dopiero niedawno zaczęłam doceniać jej siłę i koloryt, ale to przecież dzięki niej od małego szkraba mogłam spokojnie wysiedzieć w szkole, w długie podróży samochodem, w kolejce do lekarza, czy co najważniejsze.. w kościele. I same plusy - babcia myśli, że ma taką cudowną, grzeczną wnusię słuchającą z zapartym tchem tego co ksiądz prawi. Tymczasem kilkuletnia Anusia projektuje swój szalony plan rychłego zasiedlenia jednej z planet i stworzenia z niej krainy bąbelków. No i wszyscy zadowoleni. Swoją drogą krainę bąbelków pamiętam do dziś - sama planeta była bąbelkiem, ludzie mieszkali w dużych bańkach mydlanych, a wszystkie meble były z pianek i baniek. Jadło też się same piankowe produkty - na śniadanie, obiad i kolacje. Wy się śmiejcie, a ja mam tą planetę tak zakorzenioną w głowie, ż…

Chłodne filmy z północy

Jak wiecie kocham Skandynawię, ale skandynawskie kino, dotychczas było mi mniej lub bardziej obce. Po obejrzeniu dwóch poniższych filmów, wiem już, że będę sięgać do północnych, "chłodnych" filmów coraz częściej. Tym razem padło na szwedzkie produkcje, które jakiś czas temu pojawiły się w polskim kinie. Jest to więc The Square (Szwecja, Dania, Francja, Niemcy) i Mężczyzna imieniem Ove (Szwecja). Mi skradły serce - może do was też przemówią!


The Square
To działo się w takiej kolejności: zobaczyłam plakat, przeczytałam opis, obejrzałam zwiastun. Potem już chciałam tylko iść do kina. Jest to film nietypowy - taki, który może nie wszystkim przypadnie do gustu, ale w klimacie na maksa skandynawskim. Więc jeśli ktoś ceni skandynawskie kino, powinien zainteresować się The Square.

 Głównym bohaterem jest Christian - poważny, przystojny dyrektor muzeum sztuki nowoczesnej ze stosunkowo ułożonym życiem. Ot, w dzień praca, wieczorem imprezy, randki lub zajmowanie się córkami (jeśli tylko w…

Do Kornwalii na zakupy

Niedawno wróciłam z Kornwalii, gdzie razem z Jagodą (buziaki dla niej :*) byłam na wolontariacie. Niedługo napiszę o tym coś więcej, a tymczasem zacznę od zakupów, które tam poczyniłam. Zapraszam. ♡



Łupy z Lusha

Lusha odkryłam w Paryżu i co nie co już o nim wspominałam. Jest to wyjątkowy i oryginalny sklep, w którym produkty kosmetyczne wykonane są z naturalnych składników i przypominać mają swym wyglądem jedzenie. Tanio nie jest, ale niepowtadzalność produktu macie zapewnioną. Sklepy porozrzucane są po całej Europie. W Anglii też jest ich dużo, a my akurat zrobiłyśmy nasze zakupy w Truro. Czekamy na Lusha w Polsce.

Pierwszym moim zakupem jest galaretka do mycia ciała Whoosh. Galaretka zastępuje żel do mycia i ma dwie strony medalu. Pachnie niesamowicie połaczeniem limonki, cytryny i rozmarynu, ma też głeboki niebieski kolor. Po kąpieli zostawia na ciele orzeźwiający zapach i uczucie świeżości. Z drugiej strony znacie konsystencję galaretki i możecie się domyślać, że ani nie jest łatwo u…

21 faktów o mnie

Dokładnie rok temu, z okazji rocznicy istnienia mojego bloga, powstał tekst o podobnej treści. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jakim cudem minęło od tamtego dnia tyle czasu. No cóż. Trzeba się pogodzić z uciekającym czasem. Tymczasem wrzucam Wam 21 faktów o mnie, z racji, że niestety tyle wiosen już mam. Może akurat dowiecie się czegoś interesującego. Enjoy.

1. Są na tym świecie dwa istotne ptaki - skowronek i sowa. Ja jestem zdecydowanie sową.

2. Nie cierpię chodzić po górach. W ogóle nie przepadam za jeżdżeniem w góry. Wyjątek - na narty w zimie i na rajdy konne w lecie.

3. Nigdy jakoś specjalnie nie wciągnęłam się w jeździectwo, ale lubię od czasu do czasu pojechać konno na kilkugodzinną jazdę terenową po lesie. Najwspanialszych terenów doświadczyłam w Bieszczadach.

4. Jedynym napojem gazowanym, który lubię jest Coca-Cola.

5. Nie cierpię kawy, za to litrami mogłabym pić herbatę.

6. Nie lubię i nie mogę pić też mocnej czekolady. Źle się po niej czuję.

7. Zawsze moim ulubionym gatunkiem filmow…

7 x TAK dla Świnoujścia

W tym wpisie chciałam wam pokazać jak unikatowe jest w moim odczuciu (uprzedzam, że te uczucia są mocno subiektywne) Świnoujście, co takiego oferuje i dlaczego to właśnie to miasteczko powinno stać się waszą oazą szczęścia. W tym celu przygotowałam 7 punktów, w których opisałam największe zalety tego nadmorskiego kurortu.

1. Plaża!

We wszelkich rankingach, zestawieniach i konkursach na najładniejszą, najczystszą i najszerszą plażę Świnoujście zajmuje na ogół jedno z pierwszych miejsc, często właśnie pierwsze. Rok w rok plaża w Świnoujściu zdobywa oznaczenie zwane błękitną flagą. Przyznawane ono jest za spełnienie wszelkich standardów ochrony środowiska. Świnoujście zdobyło odznaczenie zarówno za kąpielisko, jak i marinę. Idąc po plaży faktycznie widzimy, że o porządek tu się dba. Piasek jest codziennie wygładzany, sprzątany ze śmieci, których z resztą nie jest dużo dzięki licznym koszom na śmieci. To wspaniałe uczucie iść sobie bosą stopą po szerokiej, czystej plaży, w otoczeniu pięknyc…